BankSGB - reklama w lipcu/sierpniu

Koronawirus: Życie pod stałym nadzorem na kwarantannie

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Osoby skazane prawomocnym wyrokiem sądowym na karę pozbawienia wolności nieprzekraczającą jednego roku mogą odbywać karę w systemie dozoru elektronicznego. Nie trzeba jednak popełniać przestępstwa, by przebywać w areszcie domowym. Wystarczyło wrócić z zagranicy.

Od 4 maja obowiązkowej kwarantannie nie muszą być poddawane osoby, które wróciły do Polski, a ich pobyt poza granicami kraju związany był z pracą bądź nauką. Jednak wracający z obczyzny już po zamknięciu granic (15 marca) obowiązkowo poddawani byli dwutygodniowej kwarantannie. Za jej złamanie groziła kara nawet do 30 tys. zł. Na czym polega kwarantanna? Zdecydowanie przypominała areszt domowy. Zakaz opuszczania miejsca pobytu i ograniczenie kontaktów to związane z nią restrykcje. Jak radzić sobie w nowej sytuacji? Aby móc w pełni przedstawić obraz rzeczywistości postanowiliśmy poprosić o informacje osobę przebywającą na kwarantannie, Swoimi doświadczeniami zgodził się z nami podzielić Adam Olszewski, który niemiecko-polską granicę przekroczył 26 kwietnia.

Przebywałeś akurat w Danii, gdy dowiedziałeś się o wprowadzonym w Polsce stanie epidemii. Jak na Ciebie wpłynęła ta informacja?

Adam Olszewski: Spodziewałem się, że musi to nastąpić. W Danii wcześniej zostały wprowadzone restrykcje. Zadziwiające, że ludzie błyskawicznie się do nich dostosowali. Ulice opustoszały całkowicie. Sklepy były otwarte, ale nikt nie robił zakupów. Przynajmniej tam, gdzie ja byłem.

Mając świadomość, jak wygląda sytuacja zdecydowałeś się jednak wrócić do kraju...

W Danii większość obostrzeń została już zniesiona. Kraj zaczął wracać do normalności. Zdawałem sobie sprawę, że w Polsce nadal obowiązują, ale zwyczajnie już tęskniłem. Mam tu rodzinę, narzeczoną… Nie wróciłem na święta. Wówczas na granicy trzeba było spędzić ponad dobę w oczekiwaniu na wjazd. Wtedy istniało duże zagrożenie zakażenia. Uznałem, że teraz będzie bezpieczniej. Droga przebiegała spokojnie. Opustoszałe ulice, jedno tankowanie paliwa z zachowaniem wszelkich możliwych środków ostrożności, jedzenie wcześniej przygotowane. Żadnych zakupów. Szybka odprawa na granicy.

Właśnie. Granica. Jaką sytuację zastałeś, gdy ją przekraczałeś?

Zostałem wylegitymowany i wpisany do systemu. Powiedziano mi o przymusowej kwarantannie. Na podany numer telefonu dostałem link do aplikacji „Kwarantanna domowa”. Zostałem poinformowany o ciążących na mnie obowiązkach. Do północy musiałem dotrzeć do domu i wówczas zaczął się dla mnie okres kwarantanny. Oczywiście pozwolono mi swobodnie dojechać do ustalonego miejsca pobytu, gdyż nie miałem żadnych niepokojących objawów. Na granicy przeprowadzono ze mną wywiad medyczny, zmierzona została temperatura.

Jak spędziłeś okres kwarantanny?

Ciężko na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Pierwsze dwa czy trzy dni były dla mnie prawie normalnym urlopem. Czyli głównie wypoczynek. Jedynym odstępstwem od normy było to, że nie mogłem wsiąść w samochód i pojechać np. na zakupy czy do znajomych. Pozostawał mi tylko kontakt za pośrednictwem Internetu bądź telefonu. Telefon odegrał tu jeszcze jedną rolę. Po powrocie skontaktowała się ze mną pani ze sanepidu. Pytała o zdrowie oraz czy czegoś nie potrzebuję. Zaraz później miałem kolejny telefon -Proszę podejść do okna – usłyszałem. To policja przyjechała skontrolować, czy przebywam w podanym miejscu. I tak przez 14 dni. Zawsze rozmowa telefoniczna i kontakt wzrokowy. Zawsze pytano się, jak sobie radzę, czy czegoś nie potrzebuję. Dodatkowo aplikacja w telefonie pytała o moją lokalizację i musiałem wtedy wysłać zdjęcie.

Jak sobie radziłeś?

Jakoś ten czas minął. W czwartym dniu kwarantanny zaczęło mi doskwierać odosobnienie. Jestem w trakcie budowy domu. Nie moglem pojechać tam, nacieszyć oczu widokiem owocu mojej ciężkiej pracy. To strasznie dołujące. Czujesz się jak więzień we własnym domu. O zrobienie zakupów musisz prosić osoby postronne: rodzinę mieszkającą w innym miejscu, sąsiadów czy znajomych. Nie możesz im nawet przekazać pieniędzy. Żadnego kontaktu. Jakbym był trędowaty.
Wsparciem psychicznym byli dla mnie bliscy. Dzięki nim wytrwałem. Nikomu nie życzę takiego urlopu. Przyjechałem na 17 dni, a 14 z nich spędziłem w areszcie. Jestem na szczęście silny psychicznie. Ci słabsi mogą skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologa. Plusem było też to, że nie byłem szykanowany. Słyszałem o przypadkach, gdzie osoby na kwarantannie spotykały różne nieprzyjemności. Mi na szczęście tego oszczędzono

.Jakie są Twoje dalsze plany?

Dziś mogę spokojnie odetchnąć. Skończyła mi się kwarantanna. Mogę się cieszyć pełnią życia. No może prawie pełnią, bo pewne obostrzenia nadal obowiązują. Najważniejsze, że nie miałem żadnych objawów wskazujących na zakażenie. Ani ja, ani moja rodzina. Teraz w ciągu trzech dni nadrobię wyjęte z życia dwa tygodnie. Zaraz jadę na swoją budowę.

Mariusz

Miłośnik historii i kultury regionu. Interesuje się wszystkim, co jest związane z naszym powiatem:
polityką, kulturą, sprawami społecznymi, walorami przyrodniczymi a przede wszystkim historią i
architekturą. Zajmuje się sprawami mieszkańców gmin ościennych Gminy Środa.

Jeżeli chcesz, żebym zajął się jakimś tematem pisz – m.duda@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

WARTO OBEJRZEĆ

NOWE ZDJĘCIA

Koronawirus: Stan na dzień 11 sierpnia
Dziś znowu może być niebezpiecznie
Koronawirus: Stan na dzień 10 sierpnia
Enea - zdecydowanie mniej wyłączeń
Zmiany w pogodzie. Nie dajcie się zaskoczyć!