Środa: Walka o córkę na kilku frontach

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Eliza Rzun złożyła apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu nakazującego powrót 5-letniej córki do Włoch. Poznaliśmy uzasadnienie wyroku.

Wyrok zapadł 3 tygodnie temu. Wydała go sędzia Anna Goździewicz. Jak czytamy w uzasadnieniu średzianka „nie chce kontynuować związku z partnerem i wracać do Włoch, a zatem uwzględnienie wniosku skutkować będzie zerwaniem więzi dziecka z matką”. Średzianka w sądzie argumentowała, „że nakazanie powrotu małoletniej do Włoch jest sprzeczne z jej dobrem – w szczególności wskazywała, że istnieje poważne ryzyko, iż powrót dziecka naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną albo w jakikolwiek inny sposób postawiłby je w sytuacji nie do zniesienia”. Jak czytamy dalej, matka dziecka ”szkody tej upatrywała głównie w tym, że nie chce już kontynuować związku z wnioskodawcą, nie chce wracać do Włoch i w związku z tym uwzględnienie wniosku spowoduje jej rozdzielenie z dzieckiem”. Sąd uznał, że „uczestniczka (Eliza Rzun – przyp. red.) może, a nawet w ocenie sądu, powinna wrócić razem z dzieckiem do Włoch. Nie udowodniono, że istnieją jakiekolwiek formalne przeszkody dla takiego powrotu” – uzasadniała sędzia Goździewicz.

Z 18-stronicowego uzasadnienia możemy wyczytać, że zeznania Włocha Davide F. są bardziej wiarygodnie i przekonujące niż 32-letniej średzianki. Sąd nie dał wiary zeznaniom Elizy Rzun i powołanym przez nią świadków, szczególnie w kwestii, przemocy, którą według Polki miał stosować Włoch. W ocenie sądu „pozostały materiał dowodowy wskazuje na to, że przemocowe zachowania wnioskodawcy są obecnie przedstawiane w sposób wyolbrzymiony, a agresywne zachowania – zwłaszcza te wobec dziecka stanowiły incydenty, które mimo, że należy je ocenić jednoznacznie negatywnie, nie mogły mieć decydującego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy” – czytamy.

Sąd odniósł się do konkretnych sytuacji tj. do z grudnia 2018 roku, kiedy Włoch miał m.in. dusić i bić Polkę w obecności dziecka: „sąd powziął przede wszystkim wątpliwości w zakresie zeznań uczestniczki co do opisu zdarzenia z grudnia 2018 roku, kiedy to wnioskodawca miał dusić ją, okładać pięściami oraz kopać i także wtedy, gdy wzięła dziecko na ręce. W ocenie sądu twierdzenia te uznać należało za zasadniczo wyolbrzymione, albowiem taki przebieg sytuacji nie znalazł swego potwierdzenia w pozostałym zgromadzonym w aktach sprawy materiale dowodowym”. Zdaniem sędzi „wnioskodawca (Davide F. – przyp. red.) był konsekwentny w swoich zeznaniach, zeznawał spontanicznie i nie popadał w sprzeczności. W sposób logiczny przedstawił chronologię i tok zdarzeń związanych z wyjazdem i stałym pobytem we Włoszech, a następnie z uprowadzeniem małoletniej córki przez uczestniczkę postępowania. Natomiast zeznaniom uczestniczki postępowania sąd co do zasady odmówił nadania przymiotu wiarygodności.” – pisze sędzia Goździewicz.

Niewiarygodny był również opis zdarzenia z marca 2019 r. określany jako próba wyrzucenia z balkonu. A przypomnijmy, że to według Elizy Rzun przelało czarę goryczy i zdecydowało o jej powrocie do Polski. W ocenie sądu w zeznaniach świadków, jak i samej uczestniczki (…) – impulsywne – przemocowe zachowania wnioskodawcy są opisywane w sposób wyolbrzymiony” – uznał sąd. Dalej czytamy, że „wszystko to wskazuje, że w tym okresie uczestniczka obawiała się przemocy, nic jednak na to nie wskazuje, by była ona stosowana”. Sądu nie przekonały także argumenty Polki o fascynacji byłego partnera przemocą oraz Adolfem Hitlerem. Jako dowód przedstawiła zdjęcie „hajlującego” Davide z wąsikiem charakterystycznym dla Adolfa Hitlera. Włoch w sądzie bronił się twierdząc, że jego zachowanie to „wygłupy” z inicjatywy uczestniczki. To przekonało sędzię, bo jej zdaniem „trudno przypisywać zdjęciom inne znaczenie, tym bardziej, że kwestia fascynacji wnioskodawcy przemocą i Hitlerem pojawiła się dopiero w ostatnim etapie postępowania, po niepowodzeniu mediacji. Jedno zdjęcie – wykonane w niewidomych okolicznościach nie może mieć decydującego znaczenia.” W końcowej fazie uzasadnienia sędzia przypomniała, w jakich przypadkach stosuje się Konwencję Haską: „funkcją konwencji jest przywrócenie stanu sprzed uprowadzenia/zatrzymania, a rola sądu sprowadza się w istocie do zarządzenia powrotu dziecka.” A fakty według sądu są oczywiste: „Bezsporne było, że uczestniczka wyjechała z dzieckiem do Polski 1 maja 2019 r. i nie wróciła do Włoch 11 maja 2019 r., pomimo wcześniejszych ustaleń. Bezsporne było, że wnioskodawca udzielił zgody jedynie na wakacyjny wyjazd dziecka we wskazanym okresie od 1 do 11 maja. W związku powyższym nie ulega wątpliwości, że Eliza Rzun dopuściła się bezprawnego uprowadzenia małoletniej Eleny (…), w znaczeniu przyjętym w art. 3 Konwencji.

Wydany na podstawie Konwencji nakaz wydania dziecka ma jedynie przywrócić stan sprzed uprowadzenia, tj. sprzed naruszenia prawa do opieki, o którym mowa w art. 3 Konwencja nie daje natomiast podstaw do merytorycznego orzekania o prawie do opieki i badania kompetencji i kwalifikacji rodziców do wykonywania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem”. Dwa tygodnie temu w Rzymie odbyła się rozprawa z powództwa ojca dziecka, o ustalenie miejsca zwykłego pobytu małoletniej Eleny Felisati w Rzymie i pozbawienie uczestniczki postępowania władzy rodzicielskiej nad małoletnią”. Sąd włoski zawiesił postępowanie do czasu, aż Sąd Rejonowy określi, który sąd jest właściwy w tej sprawie.

Dodajmy, że przed średzkim sądem toczy się postępowanie z powództwa uczestniczki o ograniczenie władzy rodzicielskiej wnioskodawcy nad ma- łoletnią Eleną oraz ustalenie miejsca zamieszkania dziecka przy matce

Tomasz

Dziennikarz z prawie 20-letnim doświadczeniem. Pracował w „Gazecie Poznańskiej”, „Obserwatorze Wrzesińskim”. Przez prawie 10 lat był zastępcą redaktora naczelnego „Wiadomości Wrzesińskich”, był też dziennikarzem „Gazety Radio Września” oraz Radia Września.

Były radny, dlatego szczególnie interesuje go polityka oraz samorząd.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.